|
| BIOGRAFIA |
Z 1997 roku w pamięci kibiców najbardziej utkwił mecz z faworytem rozgrywek – GKM Grudziądz. Tak oto po latach Piotr Dym wspomina ten mecz: „Tego meczu chyba nigdy nie zapomnę. Zdobyłem dziesięć punktów. Mogło być jednak lepiej. Zawaliłem bieg młodzieżowy, w którym przyjechałem ostatni.” W jednym z biegów po kolei wyprzedzał Marka Nowaka, Roberta Dadosa i Pawła Staszka. Na mecie zameldował się jako pierwszy. To w tym meczu miał miejsce powszechnie znany bieg, kiedy to pokonał mistrza świata – Billy’ego Hamilla. Tak oto ten wyścig wspomina Piotr Dym: „To był chyba świetny wyścig. Startowałem z Zenkiem Kasprzakiem, a przeciwko nam niepokonany Billy Hamill. Zenek wygrał start, a ja jechałem trzeci. Na jednym z wiraży Hamill odjechał od krawężnika. Wykorzystałem to i wyprzedziłem Amerykanina. Jadąc przed nim naprawdę nie wierzyłem w to, że mogę z nim wygrać. Czekałem tylko, kiedy przejedzie obok mnie. Tak się jednak nie stało i to ja zobaczyłem biało – czarną szachownice trochę szybciej niż on. Czułem się wtedy wspaniale. Pamiętam reakcje kibiców. Takich rzeczy się nigdy nie zapomina.” Niestety dobrą passę w przerwała kontuzja, którą odniósł podczas meczu z łódzkim JAG. Tak oto zakończył się etap Piotra w kategorii juniora, który obył się bez spektakularnych sukcesów indywidualnych.

Przed wejściem w wiek seniorski Piotr miał sporo obaw. Okazało się, że zupełnie nie potrzebnie. Ten niewątpliwie przełomowy moment obszedł się bezboleśnie, a wszystko to dzięki opiece i pomocy pana Zygmunta Mikołajczyka z firmy Amit.
W 1999 roku po odejściu Zenona Kasprzaka do Śląska Świętochłowice, Piotr stał się krajowym liderem zespołu. W roku tym miały miejsce dwa ważne wydarzenia; Piotr Dym ustanowił nowy rekord rawickiego owalu, a także poznał smak zagranicznych startów – zaliczył start w jednym meczu ekstraligi czeskiej, w barwach Group Mitas Team Brezolupy.

Nadszedł rok 2000, który zapisał się w annałach historii rawickiego sportu żużlowego.
Kolejarz Rawicz wygrał batalię w nowej zredukowanej, ówczesnej drugiej lidze i wywalczył awans. Z sukcesem drużynowym, w parze szedł sukces indywidualny. Piotr punktował w każdym meczu i ta niewątpliwa solidność sprawiła, że znalazł się na szóstym miejscu wśród najskuteczniejszych zawodników drugoligowego frontu, co wiązało się z przepustką na start w Złotym Kasku we Wrocławiu. I choć występ ten nie był oszałamiający (4 punkty; 2,1,0,1,0) to mimo wszystko z całą pewnością „zadymił” na „polskim żużlowym Olimpie”.
<< Wstecz | Czytaj dalej >>
|
|
|
|